Szczepionka mRNA, czyli polska licencja na zabijanie




Home

Nowe technologie




Vaccine


Oczywiście licencja na zabijanie nie dotyczy ludzi, lecz wroga ludzkości Nr1 - koronawirusa. Licencjodawcą jest zespół prof. Jacka Jemielity z Uniwersytetu Warszawskiego. Tematowi szczepionki na COVID-19 w ostatnim czasie towarzyszy dużo szumu informacyjnego, a rzetelnych informacji jest niewiele.

Badania naukowców pod kierunkiem prof. Jacka Jemielity z Centrum Nowych Technologii oraz prof. Edwarda Darżynkiewicza i dr Joanny Kowalskiej z Wydziału Fizyki UW, które prowadzone są od lat 80, są dużym osiągnięciem w walce z COVID-19 oraz leczeniu raka i wielu chorób genetycznych. Na czym polega przełomowe odkrycie polskich naukowców? Badaczom udało się opracować metodę manipulowania informacjami genetycznymi przenoszonymi za pomocą mRNA. Te niewielkie fragmenty DNA zawierają w sobie rodzaj przepisu na konkretne białka. Umiejętność zarządzania produkcją białek w organizmie może posłużyć zarówno rekonstrukcji konkretnych tkanek, jak i uruchamiać naturalny proces zwalczania komórek rakowych. Zmiana struktury końcówki cząsteczek mRNA (tzw. Kap 5'), polegała na zamianie zaledwie jednego atomu tlenu na atom siarki. MRNA składa się z ok. 80 tys. atomów, więc nie było to łatwe odkrycie, ale gwarantuje większą trwałość mRNA w środowisku naturalnym, a także pozwala produkować większą liczbę pożądanych białek. Partnerem polskich naukowców podczas prac badawczych był Uniwersytet Stanowy w Luizjanie. Dzięki ich odkryciu, oprócz prac nad szczepionkami na koronawirusa i szepionkami przeciwnowotworowymi, będzie można wspierać suplementację białek (co zapobiega wielu poważnym chorobom), a także przeprogramować komórki macierzyste na potrzeby medycyny regeneracyjnej. Dr Robert Dwiliński, dyrektor Ośrodka Transferu Technologii Uniwersytetu Warszawskiego przekonuje, że: Osiągnięcie to można porównać do wynalezienia radu przez Marię Skłodowską-Curie, który najpierw nie miał praktycznego zastosowania, a potem zapoczątkował wykorzystanie promieniotwórczości w medycynie. Na taki efekt polscy naukowcy pracowali od początku lat 80. Dopiero pod koniec lat 90. inderdyscyplinarnemu zespołowi chemików, biologów, fizyków udało się sformułować ostateczne tezy, których zgłębienie zajęło im kolejne lata. Na przełomie 2007 i 2008 roku ekspertom udało się uzyskać odpowiednie patenty, ale dalszy etap prac wymagał badań klinicznych, których koszt wynosił od 20 do 40 mln dolarów. Nietrudno sobie wyobrazić, że Uniwersytet Warszawski nie był w stanie wygospodarować takich środków na rozwój nauki. W 2010 roku Polacy porozumieli się z niemiecką firmą BioNTech (należącą do Uniwersytetu Mainz, zobacz ), która w 2015 roku, po pierwszej fazie badań klinicznych, sprzedała tzw. sublicencję firmie Sanofi za 300 mln dolarów. W 2016 roku za kolejną sublicencję zdecydowała się zapłacić 310 mln dolarów, zajmująca się biotechnologią firma Gerenentech z San Francisco, należąca do koncernu Roche. Prof. Piotr Węgleński - jeden z naukowców biorących udział w przełomowych badaniach - mówi, że gdy poinformował wicepremiera Morawieckiego o pracach nad wynalazkiem, za które zagraniczne koncerny chcą zapłacić miliony, usłyszał krytykę pod adresem polskich naukowców, którzy nie są wystarczająco kompetentni, by znaleźć sponsorów badań wśród naszych rodzimych inwestorów. Ani minister Gowin, ani nikt z urzędników niższego szczebla, mimo osobistego zaproszenia przez Rektora UW, nie wziął udziału w konferencji prasowej, podczas której ogłoszono światowy sukces Polaków.

Zobacz wykład prof. Jacka Jemielity na temat szczepionek mRNA




Home

Nowe technologie





© 2000-2021 EJK. All rights reserved.